,.,.,.,.,.,.,..,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,
lenistwa ciąg dalszy
2010-02-1307:59:52
Z trudem walczę ze swoim lenistwem. Naprawdę ciężko mi stwierdzić od czego taki stan zależy.
Zaplanowałam sobie, że przez najbliższe dwa tygodnie, począwszy od tego, który się jutro kończy:
- po pierwsze: będę się uczyć, zrobię ściągi (wyłącznie jako pomoc naukowa!), zaproszę koleżanki i zrobimy burzę mógzów;
- po drugie: będę po sobie sprzątać, ba! postrzątam całe mieszkanie, poprasuję stertę ubrań, która wywtorzyła się przez około miesiąc;
- po trzecie: zrobię coś ze sobą - zacznę ćwiczyć popołudniami, pójdę do fryzjera, zmienię cienie do makijażu.
Spośród w/w czynności udało mi się jedynie rozpocząć przygotowywanie ściąg. W dodatku znowu jestem przeziębiona.
Gdy mijają dni, a ja wciąż nic robię, tylko się wściekam.
Doprawdy nie wiem, co powinnam zrobić. Totalne dno.
---------------------------------------------------
Utwór na dziś:
Ghosts
,.,.,.,.,.,.,..,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,
rutyna i nicsięniechcąstwo
2010-02-0216:00:37
Śpię, jem, pracuję, uczę się... śpię, jem, pracuję, uczę się... i tak w kółko - właśnie tak wygląda mój normalny schemat dnia, począwszy od pierwszych dni stycznia tego roku. Na nic więcej nie jestem w stanie sobie zarezerwować czasu. Dobrze, że chociaż w ciągu dnia mam się do kogo odezwać, bo już całkiem straciłabym poczucie, że jakoś egzystuję. Niech już minie ten luty, sesja, urodziny ojca, imieniny matki, Walę Tynki, moje 22 'oka'... Jedynym miłym aspektem będzie wypłata, aż 700 zł! (bez komentarza)
------------------------------------------
Nic mi się nie chce. Myśleć, pracować, chodzić gdziekolwiek, uczyć się, sprzątać, pisać notki, odwiedzać fora internetowe, kochać się (o zgrozo!), no nic po prostu. Masakra.
------------------------------------------
Utwór na dziś:
Nawet nie chce mi się słuchać muzyki!!!
,.,.,.,.,.,.,..,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,
to i owo
2010-01-1708:45:09
Dawno nic tutaj nie pisałam. Jakoś nie mogłam poukładać myśli, ba, nie mam zbytnio czasu nie myślenie. Można by rzec, że w końcu nie mam kiedy się po prostu ponudzić.
Rozpoczęłam pracę w jednej z państwowych instytucji. Nie będę może osiągać nie wiadomo jak kolosalnych wynagrodzeń, ale zawsze jest to dodatkowe źródło utrzymania. Musiałam po raz kolejny przestawić na tryb wczesnych porannych pobudek, kawę parzoną z mleczkiem i kanapeczki na drugie śniadanie. Wspaniale.
Jeśli chodzi o naukę, nareszcie przełamałam się w kwestii własnego lenistwa. Wzięłam się ostro do pracy i powoli nadrabiam zaległości. Mam nadzieję tylko, że zdążę z tym wszystkim przed sesją, która nie zapowiada się ciekawie z tego względu, iż prawdopodobnie większość egazminów zostanie przeprowadzonych podczas jednego zjazdu... Oby zaliczyć.
-----------------------------------------------
Wczoraj, wraz z moimi ludźmi ze studiów, byliśmy w Szklarskiej Porębie. Wykładowcy, prowadzący przedmiot jakim jest Rekreacja ruchowa i usprawnienia fizyczne, wymyślili sobie, że wypad ten będzie potraktowany jako zaliczenie. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że wyjazd zorganizowano podczas weekendu nie-zjazdowego, a wstępy, chociażby karnet na wyciąg narciarski, ewenutlane wypożyczenie sprzętu czy też wejście do Wodospadu Szklarki, były płatne z naszych prywatnych pieniędzy. To tak jakby płacić za zaliczenie przedmiotu... Tylko przejazd autokarem był tak jakby darmowy, ale nasza czwórka postanowiła przejechać się samochodem. I tak więc na miejscu znaleźliśmy się szybciej niż reszta.
Ogólnie pobyt można zakwalifikować do udanych. Wybraliśmy sobie, jako formę spędzenia czasu, turystykę pieszą, także poszliśmy sobie lekko w górę. Szkoda tylko, że nie posiadam (i właściwie nie stać mnie) odpowiednego stroju na tego typu wyprawy, ale jakoś dałam radę. Trochę mało jadłam, bo w rzeczywistości nie było czasu na odpoczynek, dlatego byłam małym słabeuszem. Towarzyszył temu brak kondycji i... zadyszka gwarantowana! Zakwasów na szczęście nie mam.
W międzyczasie w Szlarskiej odbywała się akcja AlleZima, udało mi się zobaczyć i sfotografować jakieś nie znane mi "gwiazdki" programu Ju Ken Dens, a także popatrzeć na małe dzieci zmagające się w trakcie zawodów przeciągania liny. Po zejściu nastąpiło szybkie sprawdzenie obecności i z powrotem we Wrocławiu byliśmy kolo 19:00.
------------------------------------------------
A Ci z góry po raz kolejny, a robią to praktycznie notorycznie podczas każdego weekendu, zrobili sobie głośną imprezę. Ja naprawdę nie mam nic przeciwko, ale żeby zakłócać ciszę nocną muzyką w taki sposób, że czułam, jakbym tam u nich była, to już lekka przesada... Takie 'zrywy' mieli dzisiaj koło 2:00, koło 4:00 i koło 8:00, budząc mnie skutecznie za każdym razem. Co to, jakiś nowy klub, pod nazwą 'Na 8 piętrze'? Jak Bogam kocham, następnym razem dzwonię na policję, bo walenie w rury i próby podjęcia fałszywej interwencji przez mundurowych nie pomgają.
Zaraz wstanę i zaprezentuję im swój muzyczny repertuar. Żeby się nie zdzwili.
-------------------------------------------------
Utwór na dziś:
Psychosocial
,.,.,.,.,.,.,..,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,
noworocznie
2009-12-3020:53:33
Już po świętach, a na dniach rozpocznie się kolejny rok... Możeby coś postanowić? Tak krótko:
1. Schudnąć 5-7 kilo.
2. Wrócić do sportu (w formie rekreacyjnej).
3. Oszczędzać.
4. Iść do fryzjera.
5. Zacząć się w końcu uczyć!
A co stanie się tak naprawdę, zobaczy się ;) Wierzę jednak, że posiadam jeszcze choć małe skrawki silnej woli.
-------------------------------------------
Dobrze, na dzisiaj skończę. Szczerze powiedziawszy, nie mam nic specjalnego do opowiadania Wam.
Powodzenia w Nowym Roku, Brzydale!
--------------------------------------------
Utwór na dziś:
Sound of Kuduro
,.,.,.,.,.,.,..,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,
